Wielu Polaków kojarzy tę nazwę z międzynarodowym bankiem. Nic dziwnego, w telewizji często wyświetlana jest jego reklama, w której do założenia lokaty zachęca od lat słynny aktor Marek Kondrat. Ale w tym artykule nie będziemy opisywać historii banku. Wszak to by było trochę nudne i nie w temacie. Ten tekst poświęcimy miastu, w którym w roku 1857 narodziła się owa instytucja. Santander! Malownicza stolica regionu Kantabrii. Elegancki kurort, nie bez powodu określany jako „Mini-Monako”. Ma wspaniałą plażę El Sardinero. Jesteś ciekaw, czym jeszcze kusi turystów? Nie przedłużając tego wstępu, zapraszamy do zapoznania się z naszym kompleksowym i praktycznym przewodnikiem. W nim poznasz odpowiedzi na wiele pytań. Dowiesz się chociażby:
- Gdzie dokładnie ma mapie Europy znajduje się to (duże, a może małe?) miasto i czy na pewno położone jest niedaleko wybrzeża;
- Z czego jest ono najbardziej znane (czy tylko dostępne atrakcje sprawiły, że zasłużyło na to miano, które przywołaliśmy powyżej, a może coś innego);
- Ile dni tu spędzić, aby cieszyć się z niezapomnianych wakacji (czy będą one bardzo kosztowne?);
- W którym z pięciu najlepszych hoteli zarezerwować nocleg, aby mów powiedzieć: „o jak tu wygodnie i ładnie”;
- Jakimi posiłkami delektować się w restauracjach i które z tych lokali gastronomicznych otrzymują najwyższe noty od klientów;
- Jaka panuje pogoda w Santander, czyli kiedy wybrać się na wymarzony urlop właśnie tutaj;
- Czy podróż z Polski do tego kurortu odbywa się w sposób łatwy, szybki i niedrogi.
Skorzystaj z Booking.com gdzie znajdziesz najlepsze hotele i apartamenty
Potrzebujesz samochodu podczas wakacji, zarezerwuj z Booking.com lub przez discovercars.com
Ciebie to nic nie kosztuje, a ja pozyskam środki na następne artykuły. Z góry Ci dziękuję!
Gdzie leży Santander?
Pierwsza, jakże ważna informacja dla każdego, kto zechce zawitać do tego portowego miasta. Czy to północne rejony Hiszpanii – Costa Verde? Ciepło, ciepło. Tam się kieruj. Czy to może rozległa, zaliczająca się do najpiękniejszych na świece, Zatoka Biskajska z jej wysokimi klifami? Gorąco! Trafiłeś do celu. No prawie, bo musisz przybyć nad, wcinającą się w ląd, Zatokę Santander. Precyzując – do wspólnoty autonomicznej i prowincji o nazwie Kantabria. Graniczącej od zachodu z Asturią, a od wschodu z Krajem Basków. Południowym sąsiadem jest natomiast Kastylia i León. A północnym? Czyżby Atlantyk? Tak, choć bardziej prawidłowa odpowiedź brzmi: Morze Kantabryjskie (przybrzeżny akwen tego oceanu).
Santander to – jak już wspomnieliśmy na wstępie – stolica Kantabrii, wysunięta tak daleko, że znajduje się nad samą wielką wodą, przy wąskiej linii brzegowej. Ponad 100 km od pasma Picos de Europa (w Górach Kantabryjskich, najbliższy szczyt to dobrze widoczny Peña Cabarga – 569 m n.p.m, ponad 10 km od zatoki). Dlatego można powiedzieć, że to strategiczne i odpowiednio skomunikowane, miasto położone jest między morzem a górami (współrzędne geograficzne: 43°27′46″N 3°48′18″W). Jest więc polecaną destynacją zarówno dla miłośników plażowania, jak i trekkingu (ale w tekście skupimy się na tej pierwszej atrakcji, bo ta druga wymaga pokonania najpierw trasy samochodem w czasie półtorej godziny). Charakterystycznym miejscem jest tu skalisty cypel – Półwysep La Magdalena.
Czy Santander jest blisko wybrzeża?
Oczywiście, co już mogłeś przeczytać powyżej. I to tak bardzo, że należałoby inaczej sformułować pytanie zadane w tym nagłówku. Otóż Santander zbudowane jest na styku z wybrzeżem. Wystarczy, że przespacerujesz się promenadą Paseo de Pereda, a zrozumiesz, że piszemy prawdę. Wyciągasz dłoń i niemalże czujesz na niej morską (oceaniczną) bryzę.

Jak duże jest Santander?
Słowo kurort może kojarzyć się z obszarem o sporej powierzchni. Lecz nie w przypadku tego miasta. Tu mamy do czynienia z miejscowością zajmującą 36 kilometrów kwadratowych. A więc mało. Mimo to pewien fakt, z którym się z Tobą podzielimy, będzie szokujący. Gęstość zaludnienia jest tu ogromna – 4853 osoby na km2! Zgodnie z najnowszymi, dostępnymi oficjalnie danymi, aglomerację zamieszkuje… 175 000 osób, co stanowi prawie połowę ludności regionu Kantabria. W centrum panuje więc ścisk na chodnikach i parkingach (szczególnie w weekendy). Nie oznacza to jednak, że nawet w szczycie sezonu, kiedy tętni życie, nie znajdziesz spokojniejszych, trochę dalej (lub bliżej), przestrzennych i pocztówkowych miejscówek. Takich, gdzie da się odetchnąć i odpocząć. Placów, plaż itp.
Z czego słynie Santander w Hiszpanii?
Każdą, najważniejszą atrakcję turystyczną, z jakiej znane jest to miasto, przedstawimy w kolejnych rozdziałach. Ale już tu możemy wyjawić, że w mało której europejskiej miejscowości wypoczynkowej wszystko jest ze sobą tak „poukładane”, tworząc „harmonijną całość”. Jak to rozumieć? Już śpieszymy z wytłumaczeniem. Z jednej strony miasto jest ciągle wierne bogatej tradycji rybackiej (owoce morza – małże i kalmary są tak samo smaczne, jak dawniej). Z drugiej słynie z tego, że idzie naprzód pod względem technologii, „nie grzęznąc w drobnym piasku” na pięknych plażach.
Nowocześnie i historycznie
Budowle o XIX-wiecznej i starszej architekturze (też hotele i siedziba globalnego giganta finansowego), dominują nad współczesnymi obiektami. Na lekcjach historii uczniowie zapamiętują, że w I wieku n.e. na wzgórzu Cerro de Somorrostro świetnie funkcjonował port rzymski, zwany Portem Zwycięstwa, ułatwiający eksport minerałów z północy Półwyspu Iberyjskiego do Imperium Rzymskiego. Wcześniej była tu osada/baza założona przez cesarza Augusta, walczącego z Kantabrami (ostatecznie plemię to pokonał). Wzniesiona w 1839 roku latarnia Cabo Mayor wciąż oświetla drogę statkom, a gotycka katedra gromadzi wiernych.


Okazuje się jednak, że „rządzi” tutaj nowoczesność. Nie dość, że powstało futurystyczne centrum sztuki Centro Botín, to Santander może pochwalić się tytułem pioniera. Prekursora tzw. „smart city”. W XXI wieku (w latach 2010-2014) w ramach rewolucyjnego projektu, zamontowano w nim kilkanaście tysięcy inteligentnych czujników, których zadaniem jest m.in.: monitorowanie w czasie rzeczywistym natężenia ruchu, włączanie i dostosowywanie oświetlenia ulicznego, podlewanie zieleni (wykrywanie wilgotności gleby). A więc Santander to „żywe laboratorium”, w którym zoptymalizowano różne usługi, poprawiając komfort mieszkańców i oszczędzając energię. Lecz jednocześnie to miasto bardzo historyczne, co nadal (na szczęście, choć już niestety w znacznie mniejszym stopniu z powodu niszczycielskiego pożaru z 1941 roku) widać w autentycznych dzielnicach (np. Puebla Vieja i Barrio Pesquero).
Dlaczego Santander to Mini-Monako?
Poszukując informacji na temat tego hiszpańskiego kurortu, możesz natrafić na nagłówki, które są zatytułowane następująco: „Witajcie w Santander, drugim księstwie Monako”. Czy nie są one na wyrost? Skąd się biorą?

Warto wyjaśnić tę kwestię. Miasto to jest niewątpliwie synonimem elegancji przez duże E. Jego prestiż wzrósł, kiedy zostało przekształcone na początku XX wieku w miejsce wypoczynku hiszpańskiej rodziny królewskiej. Wtedy wybudowano tu Palacio de la Magdalena. Ową Magdaleną nie była żadna księżniczka. Nazwa pochodzi bowiem od półwyspu, na którym wcześniej znajdowała się pustelnia poświęcona biblijnej kobiecej postaci – Marii Magdalenie. Ale czy tylko ten ikoniczny pałac sprawia, że Santander zasługuje na miano Mini-Monako? Nie. Kiedy tutaj przybędziesz, zauważysz że cały kurort wygląda luksusowo i zapewnia wysoki standard usług. Ma elitarny charakter, co nie znaczy, że goszczą w nim jedynie bogaci arystokraci. Miasto jest w miarę przystępne cenowo dla turystów, pragnących spokojnych wakacji. Dzięki malowniczemu położeniu nad zatoką (podobnemu do Monako – piaszczyste, ładne wybrzeże i jednocześnie widok na góry w oddali), oczaruje każdego.
Historyczno-baśniowa atmosfera wymieszana z kulturą i zapachami najsmaczniejszej kuchni. Niezwykła architektura, od której trudno oderwać wzrok (liczne, imponujące swoimi rozmiarami kamienice i inne pałacowe budowle stojące w sąsiedztwie nowocześniejszych obiektów). Takim zaletom i elementom Santander też zawdzięcza porównanie do księstwa Monako. Najmniejszego po Watykanie państwa świata.
Santander, co konkretnie zobaczyć w tym mieście?
Spacery po placach miejskich
My, chcąc wczuć się w klimat kurortu, nasz pobyt zaczęlibyśmy od spacerów po wszystkich placach. A jest ich kilka. Postaw najpierw swoje stopy na symbolicznym i głównym Plaza Porticada (oficjalna nazwa to Plaza de Velarde). Jest to bijące serce miasta, dowód na to, że nawet po pożarze da się przywrócić świetność danego miejsca. Wokół niego są monumentalne, neoklasycystyczne budynki z arkadami, gdzie otwarto sklepy, kawiarnie itp. Na środku, obok pomnika lokalnego bohatera narodowego (był nim Pedro Velarde y Santiyán, patriota, kapitan artylerii, który zginął w wieku 28 lat, walcząc z Francuzami) odbywają się koncerty, organizowane są wystawy. A pod placem można zobaczyć pozostałości średniowiecznych murów obronnych (Centro Arqueológico de la Muralla Medieval), odkrytych w ramach prac renowacyjnych, w roku 2006.

Z tego placu skieruj swoje stopy na zaprojektowany w XIX wieku rodzinny Plaza Pombo, aby ujrzeć okazały, zabytkowy pałac, zbudowany przez markiza Juan Pombo Conejo (jednego z założycieli Banco Santander). Po odpoczynku w kawiarnianym ogródku, w pobliżu głównych ulic handlowych, udaj się na dalszą przechadzkę. Nie zgubisz się, bo łatwo wszędzie dotrzeć (czytelne tabliczki i drogowskazy, pomocni ludzie). Zanim jednak „zabawisz się” wieczorem na Plaza de Cañadío (centrum nocnego życia w mieście, towarzyskich spotkań w barach, klubach itd.), idź na Plaza de la Esperanza. Tutaj, na popularnym targowisku, zakupisz świeże owoce morza, ryby, sery, wędliny, a więc wszelkie produkty, z jakich znana jest ta część Hiszpanii.

Zabytkowe budowle
Gdy już spędzisz udany czas (w dzień i w nocy) na placach, pora zaplanować następne godziny i dni. Najlepiej przeznaczyć je na początek nie na plażowanie, a na zwiedzanie zabytkowych, najsłynniejszych budowli w tym mieście. Czy do każdej z nich można wejść i „dotknąć” tego, co wewnątrz?
Pałac Magdaleny – królewska rezydencja!
To zdecydowanie ta najważniejsza budowla. Kamienna. Wielokondygnacyjna. Trzypiętrowa. Z licznymi wieżami i stromymi dachami. Eklektyczna, bo powstała z połączenia różnych stylów (angielskiego, francuskiego i tego regionalnego). Rezydowali w niej członkowie znamienitego rodu. Dzisiaj pełni funkcję turystyczną, miejsca kursów językowych (organizowanych przez Universidad Internacional Menéndez Pelay) i centrum kongresowego/konferencyjnego. A trochę więcej szczegółów? Oczywiście. Już podajemy.

Otóż Palacio de la Magdalena prezentuje się tak pięknie, ponieważ był wznoszony od 1908 do 1912 roku. Ufundowany został przez mieszkańców, którzy chcieli okazać wdzięczność królewskiej parze. Tak. Alfons XIII i Wiktoria Eugenia pomieszkiwali w nim między 1913 a 1930 rokiem, ciesząc się takim olbrzymim prezentem (w 1977 przeszedł w ręce miasta). Pałac ma bogato zdobione wnętrza (jadalnie, salon, gabinety, reprezentacyjne komnaty, Sala Balowa, Sala Podarunków) i nadal te same meble, których nie nadgryzł ząb czasu. Jego projektanci (Gonzalo Bringas i Javier González de Riancho) wykonali kawał świetnej roboty, dodając drewno, elementy dekoracyjne neogotyckie i detale neomanuelińskie.
Warto wiedzieć: Poza samym pałacem, na 25 hektarach półwyspu Magdaleny, są też inne historyczne domy, wiejskie oraz stajnie. A wokół ponadto zielony park i mini-zoo, a w nim basen z pingwinami, fokami oraz lwami morskimi.
Ciekawostka dla zwiedzających: Zdarza się, że w trakcie porannej albo popołudniowej, godzinnej wycieczki z przewodnikiem (dostępnej codziennie do zarezerwowania na oficjalnej stronie, w cenie 6,50 euro) oprócz wystaw związanych tematycznie z pałacem, ujrzysz coś jeszcze. Mianowicie sceny z życia królewskiej rodziny (aktorzy w odpowiednich strojach ożywiają dawną historię).
Katedra Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny
Zachwycony spektakularnymi widokami i pałacowym przepychem, postanowisz zapewne pojechać/pójść do hotelu i „rzucić się” na szerokie łóżko. Ale po pierwsze – jeszcze nie polecaliśmy Ci najlepszych miejsc na nocleg, a po drugie – chcemy, abyś wspólnie z nami pomodlił się w katedrze. Dlaczego? Bo to kolejny wspaniały zabytek, z jakiego dumne jest to miasto. Catedral de Nuestra Señora de la Asunción de Santander na wzgórzu Somorrostro, przy Plaza del Obispo Eguino y Trecu, blisko Plaza de las Atarazana, to gotycka świątynia. Rozbudowywana i odnawiana po 1941 roku, choć jej początki sięgają XIII wieku (był najpierw dolny kościół/krypta z relikwiami świętych patronów miasta – Emeteriusza i Celedoniusza, ten górny „dostawiono” w XIV i XV wieku). Mieściło się w niej opactwo. Jako katedra i siedziba diecezji zaczęła funkcjonować od 1754.

Proste i surowe wnętrze nie powinno Cię odstraszać. Przeciwnie. Sprzyja kontemplacji. „Kusi” boskością. Poczujesz ją, siedząc na ławce w szerokiej nawie, patrząc na mało kolorowe zdobienia. A także przechadzając się bez pośpiechu po renesansowym dziedzińcu (krużganki Claustro stanowią pomost między górną a dolną częścią katedry). Przy jednym z nagrobków przeczytasz, że spoczywają tu szczątki hiszpańskiego uczonego i myśliciela – Marcelino Menéndeza y Pelayo.
Warto wiedzieć: Zwiedzanie odbywa poza trwaniem nabożeństw. Od poniedziałku do piątku, w godzinach: 10.00 i 16.30. A także w soboty i niedziele, o dość podobnej porze. Musisz jednak zapłacić za bilet wstępu. Kosztuje on 2 euro (darmowy dla dzieci do określonego wieku). Aby dostać się na punkt widokowy na wieży kościoła, trzeba uiścić dodatkową opłatę.
Niezwykłe obiekty
Medytacja w katedrze dobiegła końca. Co teraz? Kontynuujemy odkrywanie najciekawszych budynków. Mowa o muzeach oraz jednym ultra nowoczesnym obiekcie.
Centrum Botín – awangardowy ośrodek sztuki i kultury współczesnej
Konstrukcja „zawieszona nad wodą”, tj. położona nad samym brzegiem zatoki (7 metrów nad jego poziomem). Centro Botín działa od 2017 roku. Jest unikalnym symbolem współczesnej architektury oraz transformacji miasta Santander. Ze wszystkich centrów o charakterze kulturalnym, to jest jednym z ważniejszych w całym regionie Kantabrii. Narodziło się w głowie sławnego Włocha, laureata amerykańskiej Nagrody Pritzkera – Renzo Piano, który ostateczny projekt rozrysował z pomocą Luisa Vidala.

Już na zdjęciu wygląda to intrygująco, a co dopiero na żywo. Widać dwie asymetryczne bryły, które razem mają powierzchnię wynoszącą prawie 8740 m2. Są one podtrzymywane na smukłych, ale stalowych i cylindrycznych kolumnach. Bloki są złączone ze sobą przeszklonymi kładkami „pachinko” (idziesz nimi z zachodniego skrzydła, gdzie jest część wystawiennicza o powierzchni 2500 m2 , do wschodniego/edukacyjnego z audytorium na 300 osób!). Na dachu znajduje się taras widokowy, a przestrzeń na dole, tzn. na placu, też jest dostępna dla wszystkich. Konstrukcyjne aspekty to jedno, ale również intrygująco prezentują się prace międzynarodowych artystów, tworzących sztukę współczesną (m.in. instalacje i rzeźby Polaka – Mirosława Bałki, pokazywane w ramach stałej kolekcji Fundacji Botín).
Ciekawostka: Elewacja budynku Centrum Botín pokryta jest ceramicznymi płytkami. Jest ich aż… 280 000, dlatego obijane od nich światło słoneczne wygląda magicznie!
Godziny otwarcia i wstęp dla zwiedzających:
- od wtorku do piątku (10.00-14.00 oraz 16.00–20.00) oraz w weekendy (10.00–20.00);
- wejście biletowane, w podstawowej cenie 9 euro (zakup online) albo 10 euro (do zapłaty w kasie).
Muzea w Santander
Jak pokazuje ta główna strona internetowa miasta, będąca kompleksowym przewodnikiem dla turystów, muzeów jest tu pod dostatkiem. Wynika z niej, że poza powyżej opisanym centrum, możesz też zajrzeć do kilkudziesięciu innych placówek! Mapa jest nimi usłana. Nie będziemy jednak przedstawiać z nazwy każdej (nasz tekst zwiększyłby się do niebotycznych rozmiarów). Zachęcimy Cię natomiast do odwiedzenia:
- Muzeum Morza Kantabryjskiego (Museo Marítimo del Cantábrico – MMC, pod adresem: Calle San Martín de Bajamar 4, 39004 Santander) – to w pełni interaktywne miejsce, w którym poznasz historię rybołówstwa i żeglarstwa (ciężką pracę rybaków i życie marynarzy). Spodoba się także dzieciom, ponieważ, w dużych akwariach pływają m.in. rekiny, płaszczki i meduzy. Położony jest tutaj nacisk na ukazywanie biologii morskiej oraz dziedzictwa oceanicznego (zwiedzających witają ogromne szkielety wielorybów). Wstęp: 10 euro;
- Muzeum Prehistoryczno-Archeologiczne Kantabrii (Museo de Prehistoria y Arqueología de Cantabria – MUPAC, pod adresem: Calle Hernán Cortés, 4, 39003 Santander) – tu możesz natknąć się na bogato zgromadzone eksponaty (ponad 2000) z epoki paleolitu, które odnaleziono w jaskiniach, w regionie Kantabrii (wpisanych na listę UNESCO). Muzeum usytuowane jest w podziemiach dawnego, zabytkowego targu Mercado del Este. Kolekcja, jaką udostępnia, przeniesie Cię zatem na pewno do czasów prehistorycznych. Bilet – 5 euro.
Cudowne miejsca na świeżym powietrzu
Kilka godzin w muzeach, centrum sztuki, pałacu i kościele z pewnością będzie ciekawym, ubogacającym kulturalnie, przeżyciem. Ale po takich atrakcjach warto udać się gdzieś z dala od ciasnych lub przestrzennych pomieszczeń. Tam, gdzie można podziwiać fantastyczne pejzaże oraz odpoczywać w zaciszu, wsłuchując się tylko w szum drzew.
Cabo Mayor – przylądek z niesamowitym widokami
Tutaj nie tyle napstrykasz mnóstwo fotek, co porobisz artystyczne zdjęcia. Bo to miejsce cudowne. Obszar najbardziej wysunięty na północny zachód od Santander (około 5 km). Dotrzesz tu np. autobusem linii nr 2. Po co? Już wyjaśnialiśmy w pierwszym zdaniu. Cabo, czyli po polsku przylądek. Tutaj jest po prostu pięknie. Daje o sobie znać surowość natury. Fale morskie uderzają o wysokie, wapienne klify, a zachody słońca wręcz hipnotyzują. Z punktu widokowego Mirador del Faro dostrzeżesz panoramę wybrzeża i miasta. Stamtąd też udasz się na piesze wycieczki wyznaczonymi szlakami przez rozległy park o powierzchni 10 ha.

Lecz obszar ten oferuje coś więcej. Zobaczysz na nim historyczną oraz ikoniczną latarnię – Faro de Cabo Mayor, którą zbudowano w roku 1839 na jednym z klifów. Ma ona 30 m wysokości. Spełnia swoją funkcję nawigacyjną. Lecz należy również wspomnieć, że w jej wnętrzu otwarto kolejne Centrum Sztuki, m.in. z kolekcją dzieł malarza Eduardo Sanza (realistyczne obrazy przedstawiające wszystkie latarnie w Hiszpanii) i Isabel Villar (obrazy idyllicznych ogrodów), oraz artefaktami ściśle związanymi z morską tematyką.
Jest też mniejszy przylądek Cabo Menor, bliżej plaż i miasta, gdzie są barierki z kłódkami zakochanych oraz pola dla golfistów.
Ogrody Jardines de Pereda
Jeśli chodzi o tereny rekreacyjne, to polecamy te ogrody. Musisz przespacerować się tutaj, aby jeszcze bardziej zauroczyć się miastem Santander. Nazwa Jardines de Pereda wzięła się od pisarza, urodzonego w okolicach miasta. José María de Pereda wydawał powieści regionalne, w których ukazywał, na czym polegało wiejskie życie (wychwalał je). Nic zatem dziwnego, że temu byłemu członkowi Hiszpańskiej Akademii Królewskiej postawiono pomnik w roku 1911. Wyrzeźbiony tu przez Coullauta Valerę, upamiętnia pisarza, zawierając elementy z jego najbardziej znanych książek.

Park znajduje się w sąsiedztwie Centro Botín, w pobliżu portu i promenady Paseo de Pereda. W 2014 roku, po rewitalizacji, powierzchnię ogrodów powiększono do 48 tysięcy metrów kwadratowych. Dlatego poza barwnymi kwiatami i drzewami (cedrami, magnoliami, kasztanowcami i palmami), odkryjesz, że dostępne są tu także place zabaw i karuzela dla dzieci. Jest też niewielki staw z mostkiem, co dodaje uroku temu miejscu.
Miejski Park Mataleñas – zielona oaza
Jardines de Pereda jest zielonym sercem Sandander. Lecz okazuje, że jest ogromny park, który też można tak określić. To park miejski Mataleñas, mający powierzchnię aż… 200 000 m2, leżący na północnym obrzeżu kurortu (na klifach, pomiędzy plażą/dzielnicą El Sardinero a plażą Mataleñas, a także blisko ukrytej Playa de los Molinucos). Nie. To jednak nie serce, a bardziej zielone płuca miasta, dzięki którym da się oddychać pełną piersią. Rośnie tu zróżnicowana, ale typowa, przystosowania do takich warunków, flora atlantycka (sosny, cyprysy), stanowiąca dobrą barierę przed wiatrem. Widoki też są tutaj niezapomniane. Możesz odpocząć w altance, w ogrodzie z pergolami, ale nie nad samymi klifami.

Warto wiedzieć: Oczywiście, zieleni w Santander jest znacznie więcej. Ponad 3,5 miliona metrów kwadratowych – tyle zajmują właśnie parki! Władze miasta ustaliły projekt, zgodnie z którym co roku sadzi się tysiące nowych drzew, przy jednoczesnej ochronie biologicznej różnorodności.
Ile dni na zwiedzanie Santander?
To wciąż nie wszystkie atrakcje, ponieważ nie opisaliśmy plaż czy grupowych wycieczek (uczynimy to w poniższych rozdziałach). Ale już w tej części naszego przewodnika podpowiemy Ci, jaki czas powinien wystarczyć, abyś cieszył się ze swojego pobytu. Jedna doba to za mało, chyba że wpadasz tu z wizytą na chwilę, jako ciekawy turysta i podróżnik. A czy krótki city break będzie odpowiedni? Tak, jeżeli ograniczysz się do najważniejszych punktów na trasie zwiedzania Santander. Wtedy 2 dni pozwolą też na relaks na którejś z plaż. My jednak rekomendujemy 3, a nawet 4 dni. Wówczas w spokojnym tempie odwiedzisz każde miejsce (łącznie z najlepszymi restauracjami), a także wyruszysz poza miasto, szukając następnych cudów natury i architektury. A jeśli pokochasz Santander i region Kantabrii, to zostań na tydzień (o ile Twój budżet to umożliwi).
Jak dotrzeć z Polski do Santander?
Wierzymy głęboko, że czytając o atrakcjach turystycznych i oglądając dodatkowo załączone zdjęcia, już zaczynasz się pakować… Ale stop! Przecież nie wiesz, jak i kiedy tutaj przybyć.
To nic trudnego. Wsiadasz do autokaru, np. w Warszawie na Bus Station West i… „Ej, stop! Pewno taka podróż potrwa długo i nie będzie bardzo tania?”. To prawda. Średnio zajmie 40 godzin, a jej koszt to do 700 zł w jedną stronę. Ważne jednak, że nie ma po drodze żadnych przesiadek, jak w przypadku lotu samolotem. Mimo to i tak byśmy wybrali tę drugą opcję. Dlaczego? Bo jest szybsza i wygodniejsza (choć jest co najmniej jeden przystanek, np. w Barcelonie). Zajrzyj na tę stronę, aby wyszukać najbliższe loty (m.in. liniami Raynair albo Wizz Air) w rozsądnej, kuszącej cenie (300-400 zł w obie strony).

Samolot ląduje na Lotnisku Santander (SDR), 5 km od centrum miasta, do którego dostaniesz się w 15 minut, jadąc autobusem firmy ALSA (odchodzą one co pół godziny spod terminala, bilet kosztuje maksymalnie 4 euro).
Pogoda w Santander
Zanim podejmiesz (mamy nadzieję – pozytywną) decyzję dotyczącą spędzenia urlopu właśnie w tym kurorcie, sprawdź pogodę. Miasto nie leży w strefie klimatu śródziemnomorskiego. Tu panuje klimat oceaniczny. Co to oznacza? Ano to, że też jest dość przyjemnie (szczególnie latem, ale zapomnij u częstych upałach i 30 stopniach na termometrze). Aczkolwiek bardziej wietrznie i deszczowo (zimą!) niż na wschodzie i południu Hiszpanii.
„Pogodą zmienną jest” – mówi popularne powiedzenie. Pasuje ono do warunków atmosferycznych na północnym wybrzeżu Costa Verde. A zatem, jaki miesiąc będzie najlepszy na odwiedzenie, leżącego tu, Santander?
Które miesiące są odpowiednie na przyjazd?
Przyjrzyjmy się temu, co za oknem i na niebie. Latem, to jest od lipca do września, a raczej od czerwca, jest ciepło. Nie zawsze bardzo gorąco, lecz na tyle fajnie (temp. powietrza do 24°C, woda nagrzewa się do 22°C), że można śmiało i długo wylegiwać się na plażach, radując się promieniami słonecznymi (popołudniami, bo wieczorem bywa chłodnawo). Grunt, że jest sucho, nie tak, jak wiosną (w maju termometr pokazuje 19 stopni Celsjusza), kiedy pada deszcz. Jednak najczęściej zmoknie się jesienią (głównie w listopadzie – nawet 160 mm opadu!). Zmarznie się od grudnia do lutego (przeciętnie 13 stopni, nocami kilka stopni, ale na plusie; śnieg występuje rzadko). Wiatr wieje z prędkością przeszło 20 km/h, lecz w grudniu. W lutym bywa silniejszy (około 30 km/h).

Gdy bierzesz pod uwagą takie czynniki i aspekty, jak stabilniejsza pogoda, nieco tańsze atrakcje i hotele, i mniejsze tłumy niż w szczycie sezonu, to wybierz wrzesień. Tak. To najlepszy miesiąc (poza majem i czerwcem). Odczuwalna temperatura wynosi wtedy od 21 do 23 stopni Celsjusza (w morzu 21, lecz na początku miesiąca), nadal nie wieje i nie pada, zwiedzanie nie jest utrudnione. Jednakże powiedziawszy to, musisz zdawać sobie sprawę z tego, że ominą Cię letnie, lipcowe i sierpniowe, festiwale (np. widowiskowy Virgen del Carmen czy Festival Internacional de Santander – jeden z najstarszych i najbardziej prestiżowych, dla miłośników muzyki poważnej).
Poruszanie się po Santander
Wiesz, kiedy lecieć. Rozplanowałeś sobie kilka dni wakacji. Najpierw zwiedzisz to, później udasz się tam. Pozostaje jednak istotne z punktu widzenia turysty pytanie. Jak poruszać się po tym eleganckim kurorcie.
Pieszo, bo wszystko pod ręką
Bardzo zalecamy takie rozwiązanie, jeżeli nie zamierzasz wyjeżdżać poza teren miasta. Santander it is a compact city. Tłumacząc na polski: to miasto kompaktowe, o zwartej, gęstej zabudowie. Z jednego końca kurortu na drugi jest niecałe 6 km. Na własnych nogach przejdziesz taką odległość w około 2 godziny. Większość atrakcji i ciekawych budowli znajduje się w centrum, a port skoncentrowany jest blisko nich. „Ale czy na pewno nie będzie to męczące, skoro miasto leży na wzgórzach?”. Nie, gdyż zachęcające do takiej formy zwiedzania jest to, że nie brakuje schodów ruchomych, wind i specjalnych ramp. Uruchomiona jest również publiczna i darmowa kolejka linowa (Funicular de Río de la Pila). Nie zmęczysz się więc, kiedy czeka Cię pokonanie stromych wzniesień – z niżej położonych dzielnic do wyższych partii miasta. Niezwykle pomocna i przemyślana infrastruktura, prawda?

Czy warto wypożyczyć auto?
Nie. I wcale powodem nie jest koszt – ceny za dzień wypożyczenia są umiarkowane, choć czasem wysokie (ponad 30 i 40 zł, ale też przeszło 100 zł i więcej). Na niekorzyść zwiedzania samego miasta Santander autem przemawiają problemy z parkowaniem. Są płatne parkingi (niebieska strefa – godzina około 1 euro), lecz znaleźć na nich wolne miejsca (mimo tysięcy monitorujących czujników, o których pisaliśmy), to wyzwanie dla cierpliwych!

Dlatego, jeśli masz już samochód, to zostaw go na parkingu przy hotelu i dalej ruszaj na piechotę. Ewentualnie autobusem miejskim TUS, gdy chcesz dotrzeć na plażę (ale nie tę główną).
Santander, gdzie spać
Przebywanie w tym kurorcie wymaga oczywiście rezerwacji noclegu. Nie będziesz przecież spał w aucie czy na plaży. Chcąc znaleźć najlepszy hotel, kliknij w link serwisu Booking. Natychmiast zauważysz, że jest tu prawie 700 hoteli i innych miejsc na pobyt. Dobrych dla rodzin, par. Zlokalizowanych w pobliżu lotniska czy różnych atrakcji. Serwujących pyszne śniadania i… no właśnie. Resztę udogodnień opiszemy poniżej, polecając noclegi w pięciu fantastycznie ocenianych, mających pozytywne opinie, obiektach.

Warto wiedzieć: Jak podaje Booking, średni koszt za jedną noc w hotelach trzygwiazdkowych (takich jest najwięcej) wynosi ponad 300 zł albo około 300 zł (w zależności od konkretnego miesiąca czy weekendu). Pragnąc zaznać luksusów, czyli specjalnego komfortu, przenocuj w pięciogwiazdkowym hotelu, płacąc przeciętnie przeszło 900 zł (lub mniej). Jeśli zależy Ci na tym, aby zaoszczędzić, to wybierz jeden z trzech obiektów jednogwiazdkowych (pamiętaj jednak, że ich średnia ocen, choć dobra, nie jest najwyższa).
Top 5 hoteli w Santander
Eurostars Hotel Real – zarezerwuj tutaj
Adres: Paseo Pérez Galdós, 28, 39005 Santander, Hiszpania





Będziesz zaskoczony, że w takim kurorcie jest tylko… jeden pięciogwiazdkowy hotel. Wróć! Dwa. Bo zgodnie z informacją z Bookinga, jest tu też zupełnie nowy apartament z dwiema sypialniami obok Sardinero (apartamento a estrenar junto al Sardinero), który też ma przyznane tyle gwiazdek. Mimo to proponujemy „przetestowania łóżka” w historycznym, klasycznym, autentycznie eleganckim, wyglądającym jak retro pałac, Hotelu Real należącym do sieci Eurostars.
Zatrzymując się w Eurostars Hotel Real, możesz liczyć na wspaniałe widoki z okien, a także (co jeszcze bardziej spektakularne) z niewielkich tarasów i balkonów. Nic dziwnego, że cała budowla prezentuje się tak pięknie. Została bowiem postawiona z polecenia (na życzenie) króla Alfonsa XIII, których chciał, aby gościli tutaj jego dworzanie. Dysponuje 77. przestronnymi pokojami (przede wszystkim dwuosobowymi Superior i Deluxe, a także apartamentami typu Suite). Każdy jest dźwiękoszczelny, ogrzewany, klimatyzowany, z mini-barem, telewizorem z płaskim ekranem (sporo kanałów satelitarnych). A ponadto z prywatną łazienką (w niej darmowe zestawy kosmetyków, suszarka do włosów, szlafrok, prysznic). Dojazd na różne piętra możliwy jest za pomocą windy.
Warto nadmienić, że hotel zapewnia transfer lotniskowy. Ma łatwo dostępny parking. Inne jego zalety to: miła, profesjonalna obsługa; całodobowa recepcja; bezpłatne i szybkie Wi-Fi; dla każdego gościa darmowa siłownia (centrum fitness). Mimo że napełnisz brzuch smacznymi śniadaniami w formie bufetu, to w południe zjesz obiad w nagradzanej restauracji (wyjątkowe dania kuchni kantabryjskiej). Spróbujesz też koktajli w barze na tarasie oraz jednego z ponad 100 win.
Cena za jedną noc dla dwóch gości: przystępna, gdyż zaczyna się już od 506 zł!
Hotel Bahía – zarezerwuj tutaj
Adres: Cádiz, 22 , 39002 Santander, Hiszpania




Ten czterogwiazdkowy hotel znalazł się na naszej liście z powodu ogromnej liczby opinii przy jednocześnie wysokich ocenach. Są też inne obiekty mogące się tym pochwalić, ale to Bahía wygrywa w tych aspektach. Absolutnie doskonała lokalizacja (przy katedrze, 200 m od dworca, w pobliżu restauracji i sklepów) przyciąga setki turystów poszukujących komfortowego noclegu i najlepszych udogodnień (także dla osób niepełnosprawnych).
Hotel oferuje wiele różnej wielkości, ładnie urządzonych, pokoi i apartamentów, z których roztacza się widok zatoki (wycieczkowe statki podpływają do portu, a Ty widzisz je dokładnie, każdy ich szczegół!), miasta, gór. Łóżka są bardzo wygodne, więc wyśpisz się, mając cudowne sny. Przed położeniem się, obejrzysz coś fajnego na plazmowym telewizorze oraz weźmiesz gorący prysznic w wyłożonej marmurem łazience. Rankiem pożywisz się urozmaiconym śniadaniem. Inne atuty to m.in.: bezpłatny i bezprzewodowy dostęp do Internetu, czynna przez całą dobę recepcja, mini-bar, kawiarnia, parking naprzeciwko.
Najniższy koszt noclegu: 334 zł lub 412 zł
Hotel Chiqui – zarezerwuj tutaj
Adres: Avenida García Lago, 9, 39005 Santander, Hiszpania




Świetny hotel trzygwiazdkowy w nadmorskiej dzielnicy El Sardinero. Naprzeciwko plaży, 100 m od pola golfowego i niedaleko terminalu promowego. Rodzinny. Cichy. Wychwalany przez prawie 5 tysięcy zadowolonych gości. Najbardziej podoba się tu odkryty basen bez krawędzi. Pływasz w nim i spoglądasz na morze oraz całą okolicę. Kiwasz głową z uznaniem, ponieważ Hotel Chiqui jest czysty i nowoczesny. Bijesz brawa personelowi za profesjonalną pracę. Na pewno zakwaterowanie tutaj będzie idealne, takie, jakie sobie wymarzyłeś. Przed duża okna w klimatyzowanych pokojach dla niepalących (Twin, Superio, Deluxe) wpada naturalne światło, dzięki czemu poczujesz się naprawdę dobrze. Twoje auto (jeśli podróżujesz po wybrzeżu właśnie takim pojazdem) będzie bezpieczne na parkingu obok tego hotelu.
Wyposażenie jest przydatne. Znajdziesz sejf, szafę, biurko, też dodatkowe, mniejsze łóżko. Dostępna jest usługa „budzenie na życzenie”. W łazienkach nie brakuje bezpłatnych kosmetyków. W niektórych jest wanna, w innych kabina prysznicowa. Siedząc w restauracji na tarasie, spożyjesz rozpływające się w ustach potrawy kuchni międzynarodowej, a także (na śniadania) posmakujesz diety bezglutenowej (menu też taką przewiduje).
Przykładowa i najkorzystniejsza cena z nocleg: 316 zł (dla dwóch dorosłych)
Citrea Santander – zarezerwuj tutaj
Adres: 10 Calle Florida, 39001 Santander, Hiszpania



Ponownie witamy w hotelu trzygwiazdkowym, ale tym razem w znakomitym, butikowym Citrea Santander, 7 km od lotniska, w centralnej części miasta, a nie 3 km od niej. To obiekt, gdzie miło spędzą czas zakochane pary. Hotel oferuje bowiem pokoje dwuosobowe o ładnym, gustownym wystroju. Nie tylko standardowe, lecz również Deluxe. Jest też dostępny mały pokój z kameralnym klimatem, jak i większy – przystosowany dla gości niepełnosprawnych.
Decydując się na rezerwację, nie zawiedziesz się i nie będziesz na nic narzekał. Ba! Będziesz ciepło powitany przez pracowników, perfekcyjnie posługujących się językiem angielskim. Przyjemny pobyt zagwarantują też: fantastyczne w smaku i codzienne śniadania kontynentalne (z sokami i lokalnymi owocami), zestaw do parzenia kawy i herbaty, akustyczna izolacja (nie słychać nic z zewnątrz, co pozwala się wyspać), usługa sprzątania, przechowalnia bagażu. Co więcej, działa pomocny punkt informacji turystycznej, a w niektórych pokojach stoi wanna z hydromasażem!
Za jedną noc tutaj zapłacisz od 250 zł do ponad 400 zł
Hospedaje Magallanes – zarezerwuj tutaj
Adres: Magallanes, 22, 39007 Santander, Hiszpania



A na koniec hotel dwugwiazdkowy. Najtańszy, ale i tak bardzo polecany. Hospedaje Magallanes w swojej ofercie ma coś, z czego chętnie korzystając liczni turyści. To przytulne, skromnie urządzone (z prostymi, niewielkimi łazienkami), ogrzewane pokoje, w których może zakwaterować się zarówno jeden gość, jak i czteroosobowa grupa czy rodzina (troje dorosłych plus dziecko). Ważne, że hotel jest blisko centrum (tj. przystanku autobusowego, kafejek itd.), a personel jest uprzejmy. Zamieszkanie w nim na kilka dni do strzał w dziesiątkę, bo stosunek jakości do ceny jest sporą zaletą. Co prawda, ekstra widoków z okien nie ma, a parking prywatny jest dostępny przy sąsiednich ulicach (z osobną rezerwacją, więc mogą obowiązywać dodatkowe opłaty), ale są pewne dodatkowe atuty. Mamy na myśli: podwójne okna w pokojach tłumiące hałasy; otwarty przy wejściu do hotelu sklep spożywczy, w którym zawsze kupisz świeże warzywa oraz to, że do dworca dojdziesz w 5 minut. No i bezpłatne, nie zrywające połączenia Wi-Fi.
Uwaga szanowni goście: Hotel po godzinie 23.00 jest zamykany, dlatego musicie zameldować się w nim wcześniej. Jeśli się spóźnicie to… nie wejdziecie? Spokojnie. Pani w recepcji może poczekać za Wami nawet od północy.
Jedna, najbliższa, zimowa noc w tym hotelu kosztuje 169 zł (dla dwóch osób). Latem nieco drożej – 211 zł.
Santander, gdzie zjeść
Skoro już wiadomo, w jakich hotelach najlepiej zabukować nocleg, to pora na dalsze wskazówki typowo praktyczne. Zaprowadzimy Cię do kilku lokali gastronomicznych na mieście, w których zjesz tak samo smaczne bądź jeszcze lepsze obiady i kolacje niż w tych hotelowych. Większość świetnie ocenianych restauracji otwartych jest w centrum Santander, a także blisko plaż i portu. Są wśród nich mniejsze tawerny, gdzie dostaniesz talerz wypełniony po brzegi owocami morza. Ale są też restauracje z wykwitną kuchnią (nie tylko przekąskami), w których (szczególnie w weekendy) należy dokonać rezerwacji stolika z wyprzedzeniem.
Popularne restauracje w Santander
Ty chociaż raz skosztuj posiłek w:
- Pizzeria Vittorio (adres: Bajada De La Encina, 6, 39005 Santander Spain) – najpopularniejsze miejsce z najsmaczniejszymi pizzami i makaronami, w przyzwoitych cenach (od 10 do 20 euro);
- La Gruta de Jose (adres: Plaza Cabildos 9 Barrio Pesquero, 39009 Santander Spain) – jeśli pragniesz posmakować nie włoskiej pizzy, a prawdziwych, hiszpańskich owoców morza i ryb, to musisz zajrzeć do tej wyjątkowo wychwalanej, tradycyjnej restauracji, znajdującej się w dzielnicy rybackiej, w miejscu przypominającym… jaskinię. Próbowanie tutaj potraw kantabryjskich (za średnio kilkadziesiąt euro) jest doświadczeniem dla wszystkich zmysłów;
- Agua Salada (adres: Calle de San Simon 2 Esquina Santa Lucia, 39003 Santander Spain) –może i skromna, ale za to przyjazna, urokliwa restauracja, z nienaganną obsługą. Nagrodzona gwiazdką Michelin (ceny dań 40-50 euro);
- El Figón (adres: Calle Cardenal Cisneros 5, 39001 Santander Spain) – bar i jednocześnie restauracja przy pensjonacie o tej samej nazwie. Z dobrym i tanim lunchem (domowym jedzeniem jak u kochanej babci, duże porcje, zestawy dnia za kilkanaście euro). Trochę ukryte, ale autentyczne;
- Posada Del Mar (adres: Calle Castelar, 19, 39004 Santander Spain) – restauracja usytuowana w sąsiedztwie portu. Ktoś narzekał na niedogotowanego dorsza, ale większość dań rybnych jest tu zdecydowanie smaczna (np. pieczony turbot). Poza nimi dostępne są też w menu produkty dla wegetarian.
Oprócz tych powyższych, wymienionych z nazwy, opisanych krótko, restauracji, polecane są także m.in.: Bodega del Riojano (lokal udekorowany pustymi beczkami po winie), Casa Lita (bar mieszczący się w XIX-wiecznym budynku, z przepysznymi przekąskami) oraz kultowe Cañadío, gdzie poza tapas, spróbujesz rewelacyjnego, słodkiego sernika.
Z jakiego jedzenia słynie Santander w Hiszpanii?
Siedząc przy stoliku w którejś z restauracji, będziesz zajadał się tym, czego raczej nie ugotuje Ci na obiad polska żona w kuchni. Mowa np. o rabas – chrupiących na zewnątrz, a mięsistych w środku, kawałkach kalmara, smażonych na głębokim tłuszczu. A do tego jako przystawka jadalne małże (almejas) w sosie żeglarskim (salsa marinera – przygotowywanym na bazie cebuli i czosnku, z domieszką białego, wytrawnego wina i wywaru rybnego) oraz anchois (najlepsze małe i tłuste rybki w Kantabrii, silnie zasolone, marynowane w oleju). Lubiany i wielokrotnie przyrządzony w Santander jest gęsty gulasz cocido montañés (z kapusty i białej fasoli, z dodatkami boczku, wieprzowej kiełbasy chorizo i kaszanki morcillla). Zaspokoiłeś głód? Najadłeś się do syta? Okej, cieszymy się. Ale nie wychodź jeszcze z baru czy restauracji. Musisz przecież skosztować zimnej albo ciepłej przekąski, jaką jest pintxos. To mini-kanapeczka, pokrojona bagietka, lecz wykwintniejsza i większa niż tapas. Nadziana na wykałaczkę. Złożona z takich składników, jak: tuńczyk, szynka serrano, ser owczy/kozi, papryczki, oliwki i wspomniana już wędlina chorizo.

Czy w Santander w Hiszpanii są plaże?
„Idę na plażę, na plażę idę” – śpiewał wokalista zespołu Video. Czas, abyś i ty zanucił ten refren. I jednocześnie kroczył w stronę piaszczystego brzegu. Niech słowa tej piosenki staną się faktem dokonanym. Ale czy w Santander na pewno są takie piękne obszary? Owszem! To kurort nadmorski, leżący nad zatoką i oceanem. Blisko niego albo w samym sercu znajduje się ponad 10 plaż. Które z nich są najbardziej znane i oblegane? Opiszemy w skrócie cztery, lecz wcześniej mamy świetne info dla surferów kochających wysokie fale:
Warto wiedzieć: Najlepszą plażą dla Was, pasjonaci ślizgania się na desce po grzbiecie fali, jest Playa de Somo. Kilkukilometrowa. Leżąca po przeciwnej stronie zatoki, w miejscowości Somo. Dostaniecie się nią promem – tak będzie szybciej (6 km) niż drogą lądową (20 km). Są tam szkoły surfingu (w tym ta najstarsza w Hiszpanii), wypożyczalnie desek i innych sprzętów.

Czy można pływać w Santander?
Zgodnie z poprzednim akapitem, jak najbardziej tak! Pływanie jest bezpiecznie, gdyż czuwają ratownicy (w strefach strzeżonych). Są też odpowiednie oznakowania – kolorowy system flag (zielona mówi, że śmiało można się kąpać). Woda jest ciepła, ale latem (od lipca do początku września – maks. 23 stopnie Celsjusza).
Kilka najpopularniejszych plaż
Oprócz Play de Somo, Santander słynie także z takich plaż, jak:
Playa El Sardinero (Primera i Segunda)
Główna plaża podzielona (skalistym cyplem z ogrodami Jardines de Piquío) na dwa piaszczyste fragmenty. Skąd tak różne nazwy? Otóż Primera (długa tylko na 350 m) była przeznaczona dawno temu dla bogatych, a Segunda (dłuższa – 1 km) dla klasy biedniejszej. Dzisiaj na szczęście już tak nie jest – i tu i tam przechadzają się po złotym piasku (czy promenadzie) oraz kąpią wszyscy ludzie (liczne rodziny, osoby niepełnosprawne ruchowo mają tu łatwy dostęp). Co ciekawe, kiedy następuje odpływ, plaże łączą się ze sobą, tworząc jedną linię brzegową – El Sardinero. Infrastruktura jest porządnie rozwinięta– są prysznice, toalety oraz leżaki. Można stąd popłynąć łodzią albo kajakiem na wysepkę Mouro, gdzie od 1860 roku stoi zabytkowa latarnia morska.

Playa de Mataleñas
A oto mniejsza plaża, uważana za piękniejszą niż Playa El Sardinero. Z pewnością nie tak bardzo zatłoczona. Znajdująca się w zatoczce poza miastem, schowana za klifami, niedaleko parku o tej samej nazwie. Wyróżniająca się złocistym i drobnym piaskiem. Woda jest tu krystalicznie czysta, co już pokazują zdjęcia. Kameralna, 125-metrowa Playa de Mataleñas (szeroka na 40 m) to „perła”, która czeka na szukających ciszy. Trzeba jednak pamiętać, że dojście do niej, wymaga pokonania 150 stopni schodów, co nie jest wygodne dla rodzin z dziećmi.

Playa del Camello
To również malownicza plaża. Musieliśmy o niej napisać z kilku powodów. Pierwszy jest taki: nazwa Playa del Camello nie wzięła się przypadkiem. Na plaży tej mieszka bowiem… wielbłąd. Okej. Żartujemy. Jest tu skała, która ma kształt wielbłąda (najbardziej widać ją w trakcie odpływu, choć uwagę przyciąga też pałac). Nie wierzysz? Spójrz na dołączoną fotografię. Gdzie odnaleźć to miejsce? Lokalizacja jest drugim powodem. Trzeba udać się w pobliże półwyspu Magdalena i El Sardinero. Ta zadbana plaża (mająca długość 200 m i szerokość 50 m) położona jest między tymi cudownymi terenami. Są na niej podesty, prysznice, a do tego – co istotne – jest stanowisko ratownika w sezonie letnim (zachęta nr 3). Dotrzesz tutaj bez problemu, nawet pieszo, mimo że dostępny jest parking.

Playa Los Peligros
Jeśli starczy Ci czasu, to posmaruj się olejkiem i wpadnij na tę plażę miejską obrośniętą wokół gęstą zielenią. Nieźle zagospodarowaną (leżaki, parasole, toalety, myjki do stop i prysznice dostosowane tak, aby mogli z nich korzystać ludzie na wózkach albo chodzący o kulach; a także dziecięcy plac zabaw). Jej długość to 200 metrów, a szerokość 70 metrów. Nieopodal jest Muzeum Morza Kantabryjskiego. Na sto procent się zrelaksujesz, chłonąc wzrokiem magiczne widoki). Przyjedziesz tu np. rowerem. Mimo że w swojej nazwie ma hiszpańskie słowo tłumaczone jako „niebezpieczeństwa”, to tak naprawdę nie masz się czego obawiać. Określenie Los Peligros nawiązuje do mielizn, na których niegdyś osiadały rybackie łodzie.
Organizowane dla grup rejsy i wycieczki po okolicach
Zwiedzanie Santander tylko na własną rękę sprawi, że możesz niestety pominąć fascynujące atrakcje grupowe. Takie, które dostępne są do zarezerwowania online. Chodzi rzecz jasna o wycieczki minibusem oraz rejsy łodzią turystyczną. Rekomendujemy na przykład zakup:
Santander: 1-godzinny rejs po mieście po zatoce
Czekasz na molo, a chwilę późnej wchodzisz na górny pokład promu i przez godzinę spoglądasz na miasto z całkiem innej, niesamowitej perspektywy. Płyniesz z resztą pasażerów wzdłuż wybrzeża, podziwiając budynki od strony zatoki (m.in.: Pałac Magdaleny), a także plażę El Sardinero i mierzeję El Puntal. Jednocześnie przewodnik objaśnia Ci na żywo (w języku hiszpańskim albo hiszpańskim), co dokładnie widzisz. A także opowiada o kulturze i architekturze Santander. Super, że możesz swobodnie poruszać się po statku.

Santander: Picos, klasztor Santo Toribio i całodniowa wycieczka do Potes
Wyprawa dla niewielkiej, dziewięcioosobowej grupy, podczas której ujrzysz cuda w nieco dalszej okolicy. Plan jest taki: zostajesz odebrany spod hotelu. Podjeżdża tam minivan lub minibus, prowadzony przez doświadczonego kierowcą. Siedzi w nim również przewodnik. Jaki Ci panowie obierają kierunek? Południowy zachód od Santander. Celem jest baśniowy, górsko-leśny region Kantabrii o nazwie: Liébana. Zobaczysz w nim jeden z najdłuższy wąwozów w Hiszpanii (La Hermida, przeszło 20 km, pionowe ściany wysokie na 600 m). Kiedy pojazd się zatrzyma, pomodlisz się (szczęśliwy, że bezpiecznie dojechałeś na miejsce) w klasztorze Santo Toribio de Liébana, do którego pielgrzymuje wielu chrześcijan. Tam, w barokowej kaplicy przechowywany jest największy fragment Krzyża Świętego, na którym zginął Jezus Chrystus.
To nie wszystko, bo możesz dodatkowo w kilka minut wjechać kolejną linową Fuente Dé (jeżeli nie masz lęku wysokości) na platformę widokową, zamontowaną na 1823 metrach nad poziomem morza. Stąd rozciąga się panorama pasma górskiego i parku narodowego Picos de Europa (krajobraz zapierający dech w piersiach). Na koniec, przed powrotem do Santander, wsiadasz na konia (atrakcja opcjonalna), a kolejno odkrywasz urokliwą wioskę Potes, gdzie spacerujesz brukowanymi uliczkami i zabytkowymi mostami, aby stanąć wreszcie przy średniowiecznej wieży Torre del Infantado. Wycieczka dobiega końca po zamówieniu obiadu w restauracji i zakupie pamiątek.
Czy Santander to drogie miasto?
Na przełomie XIX i XX wieku osieroceni chłopcy skakali do wody, aby wyłowić monety, które dla zabawy wrzucali zamożni pasażerowie statku. Ujrzysz ich osobiście – nie jako żywych, ale ich cztery rzeźby z brązu (Los Raqueros – pomnik odsłonięty w 1999 r.). Dzisiaj nie ma w Santander takiej biedy. Widać to od razu. Jest kilka pól golfowych, są ładne hotele i restauracje, ale masowa turystyka wciąż nie jest tak rozwinięta, jak na południu i wschodzie Hiszpanii. Dlaczego? Czyżby było tu za drogo? Nie. To miasto przystępne cenowo, o czym przekonałeś się, czytając powyższe rozdziały. Koszty życia też są umiarkowane.

Wyjaśnienie nie jest skomplikowane. Jest tu po prostu chłodniej, także latem. Woda w Oceanie Atlantyckim nie nagrzewa się tak, jak w Morzu Śródziemnym. Częściej wieje i pada. Ukształtowanie terenu sprawia, że trzeba się nachodzić (wspinać), zanim się dotrze w konkretne miejsce (choć jest tu pewna pomoc). Dlatego właśnie chętniej goszczą tutaj Hiszpanie z innych regionów niż obcokrajowcy. Im nie przeszkadzają wymienione „wady”.
Ile kosztuje kieliszek wina w Santanderze?
Kantabria nie słynie co prawda z takich win, jak inne hiszpańskie rejony, lecz warto ich posmakować. Są lekkie, orzeźwiające, z owocowymi akcentami i słonawą nutą. Wypij chociaż jeden kieliszek czarownego lub białego wina (produkowane są głównie tego rodzaju trunki), aby być jeszcze bardziej zadowolonym. Zapłacisz za niego od 2,50 do 4 euro, czyli nie dużo (śmiało wyciągaj pieniądze z portfela, nie zbiedniejesz, gdy obok talerza z obiadem, kelner postawi dodatkowo lampkę wina). To średnia cena, aczkolwiek są alkohole trochę tańsze (w niektórych barach za niecałe 2 euro) albo kosztujące nieco więcej (te lepsze gatunki).
Dlaczego warto skorzystać z oferty miasta Santander?
Jeśli Ty, podobnie jak Hiszpanie (i my), uważasz, że kurort ma same zalety, to przyleć na kilka dni. Nie lubisz ekstremalnych upałów, ale nie przeszkadza Ci zmienna pogoda? Tym bardziej będziesz uradowany, spędzając urlop na własnych zasadach. Korzystaj do woli z opisanych przez nas atrakcji. Zwiedzaj bez pośpiechu. Gwarantujemy, że będą to niedrogie wakacje (rezygnując z największych luksusów, wydasz od 2000 zł do 5000 zł przez tydzień, wliczając przeloty i nocleg). Nigdy ich nie zapomnisz!

Santander – FAQ
Do jakiego kraju należy Santander?
Jako stolica Kantabrii, miasto to znajduje się na terytorium Hiszpanii. Z tego państwa wywodzi się też grupa Banco Santander (założona w roku 1857).
Czy Santander jest też we Włoszech?
Zależy, o co pytamy. Jeżeli o kurort, odpowiedź jest przecząca. Jednak tutaj (dokładniej w Turynie) swoją placówkę ma Santander Consumer Bank (specjalność: kredyty konsumenckie).
W jakim regionie znajduje się Santander?
Raz jeszcze podkreślmy, że leży w Kantabrii. Region ten jest także wspólnotą autonomiczną oraz prowincją.
Nad jakim morzem leży Santander?
„Morzem? Raczej oceanem. To pytanie jest chyba źle sformułowane”. Czytelniku! Mamy wrażenie, że mało uważnie zagłębiłeś się w naszym tekście. Santander to miasto portowe i nadmorskie. Leżące nad Morzem Kantabryjskim, które stanowi przybrzeżną część Atlantyku i zajmuje południową Zatokę Biskajską (rozciąga się na północy Hiszpanii oraz oblewa południowo-zachodnie wybrzeże Francji).

Skąd nazwa Santander?
Jeżeli mowa o znanym banku, to nazwano go tak, jak miasto, w którym powstał. Jednakże skupmy się na samym mieście. Etymologia słowa Santander jest interesująca. Źródła mówią, że pochodzi z łacińskiego Sancti Emeterii. Zwrot ten tłumaczy się prosto – Święty Emeteriusz. Z czasem skrócono go do Sant Eter. Kim był ów święty? Męczennikiem. Rzymskim legionistą, którego zabito, gdyż wyznawał wiarę chrześcijańską.
Kiedy był wielki pożar w Santander?
O nim też wspomnieliśmy. Wybuchł przez zwarcie instalacji elektrycznej albo z powodu nieszczelności komina w jednej z kamienic. Stało się to w nocy, z soboty na niedzielę, 15 lutego 1941 roku. Żywioł „atakował” dwa dni. W wyniku (z pomocą) silnego wiatru (o prędkości ponad 180 km/h), strawił prawie 400 budynków, czyli większość historycznego centrum miasta (podobno niemal 90%). Mimo ogromnych zniszczeń, jedyną ofiarą śmiertelną był madrycki strażak Julián Sánchez García.
Jak wygląda dziś Santander w Hiszpanii?
Kiedy 10 000 mieszkańców traci dach nad głową, a wokół płoną zabytki (m.in. katedra) oraz ratusz, wydaje się, że miasto umiera. Lecz nie Santander. Wspólnie obudowano domy, zrekonstruowano starą, średniowieczną architekturę. Cierpliwie i długo, bo pracowano przez 25 lat. Obecnie miasto wygląda nowocześnie, choć historia jest tu nadal żywa. „Rana się zagoiła”, ale pamięć o tamtych strasznych wydarzeniach z 41’ nie znikła (każdy przyjezdny może przespacerować się Trasą Wielkiego Pożaru – Ruta del Incendio, na której prezentowana są czarno-białe fotografie).
W jakim języku mówią mieszkańcy Santander?
Hiszpańskim, czyli kastylijskim. To język oficjalny. Ale na wsiach używany był również dialekt cántabru (montañés). Dziś rzadko można go usłyszeć.
Czy w Santander można uprawiać trekking?
Tak. I to niekoniecznie w górach Picos de Europa, gdzie popularny jest 12-kilometrowy szlak Ruta del Cares, Szlak Rzeki Cares, zwany Boskim Gardłem. Łatwiejsze szlaki do pieszej wędrówki po krawędziach klifów są w bliskich okolicach miasta. Np. 4 lub 5-kilometrowa wijącą się trasa Senda de Mataleñas w kierunku latarni.


Jaka słynna jaskinia znajduje się niedaleko Santander?
To Altamira. Wejście do niej odszukasz w pobliżu niewielkiej miejscowości Santillana del Mar, jakieś 30 km na zachód od Santander. Cueva de Altamira wpisana jest na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, dlatego że zachowały się w niej na ścianach, liczące kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt lat, malowidła przedstawiające zwierzęta itp.
Czy Abbey National to teraz Santander?
Banco Santander to jak wiadomo globalna instytucja finansowa. Największa w Hiszpanii. Będąca liderem w strefie euro. Mająca główną siedzibą operacyjną w Boadilla del Monte pod Madrytem, a tę statutową, symboliczną, reprezentacyjną w mieście Santander przy ulicy Paseo de Pereda (Edificio del Banco Santander lub Edificio Pereda). Co zaskakujące, Santander Bank Polska przestanie być częścią hiszpańskiej grupy Banco Santander w 2026 roku. Zmienia właściciela na austriacką Erste Group. A co z bankiem Abbey National, który od 1944 roku przez kolejne dziesięciolecia był jednym z największych graczy na krajowym rynku hipotecznym? Od 2010 r. ma nową nazwę – Santander UK. Bank Santander przejmował bowiem Abbey Nartional stopniowo, zaczynając w 2004 roku.
Autor: Przemysław Jankowski – Człowiek, który zakochał się w majestatycznych Górach Skalistych (po kilku miesiącach w Kanadzie nie mogło być inaczej). Poza tym wielki fan polskich jezior, nawet tych najmniejszych. A także pasjonat rowerowych wycieczek i odkrywania pięknych miejsc w swoim kujawskim regionie. Zawsze chciał być jak Indiana Jones – badać stare zabytki w najdalszych zakątkach świata, ratować przed grabieżą „magiczne” artefakty i doświadczać przygód przez wielkie P. To gdzie teraz na wyprawę!?


